miasto Bytów w internecie

Fotografia lubna
Reklama i Ogłoszenia Ogłoszenia Drobne Katalog Firm

Temp. w Bytowie: b.d.

Trudno znaleźć, warto poszukać

Nie tylko restaurator, ale i animator kultury

Nie tylko restaurator, ale i animator kultury

środa, 2 listopada 2005

Jaś Kowalski obchodzi jubileusz 10-lecia. Ma swój niepowtarzalny klimat. Tym, którzy są w Bytowie po raz pierwszy, często trudno go znaleźć. Twierdzą jednak, że warto szukać.

W grudniu Jaś Kowalski będzie obchodził swoje 10 urodziny. Jego właściciel, Jarosław Rahn od samego początku dążył do tego, by nadać klubowi swoisty, niepowtarzalny i ciepły klimat. Z perspektywy minionych lat może mówić o sukcesie.

 

- Jak zrodził się pomysł utworzenia „Jasia”?

- Dziesięć lat temu szukaliśmy miejsca, z którego moglibyśmy zrobić lokal mający swój charakter. To miejsce od początku do tego pasowało. Sama konstrukcja budynku – drewno i cegła stwarzała możliwość do tego, żeby lokal był przytulny. Byli tacy, którzy nie wierzyli w powodzenie tego przedsięwzięcia. Jednak wspólnie z Adamem Szczerbińskim rozpoczęliśmy działania. Zgodna współpraca przyniosła efekty. W grudniu 1995 roku mogliśmy przyjąć pierwszych gości.

 

- Obecnie klub znany jest nie tylko w Bytowie, ale i w innych miastach, przede wszystkim z koncertów. Jak to się zaczęło?

- Koncerty były sposobem na promocję. Najpierw graliśmy bluesa. Potem pojawiła się również muzyka jazzowa. Pionierem takich występów był Jarek Śmietana. Początki nie były łatwe. Zdarzało się, ze na koncert przyszło 13 osób. Nie chciałem, żeby muzycy grali „do pustych krzeseł”. Czasami więc ściągałem krewnych i znajomych. Dziś jest odwrotnie. Często brakuje miejsc.

 

- Dlaczego właśnie koncerty stały się Pana sposobem na promocję?

- Zależało mi na umożliwieniu ludziom kontaktu z żywą muzyką. Podczas takich koncertów artysta może mieć indywidualną więź z publicznością. Jeśli słuchacze mają świadomość tego, czego słuchają, jest szansa na to, że wytworzy się szczególna atmosfera. Muzyk będzie umiał odpowiedzieć na potrzeby publiczności. Takie koncerty nie zdarzają się często, jednak warto na nie czekać. Podjąłem się stworzenia cyklu tych spotkań wierząc, że w Bytowie znajdzie się kilkadziesiąt osób, których pasjonuje taka muzyka. Udało się. Rocznie na takich imprezach przewija się kilkaset osób. Z tego około stu to stali bywalcy. Poza tym odwiedzają nas nie tylko osoby z naszego miasta, ale i słupszczanie czy mieszkańcy Trójmiasta.

 

- Czy koncerty są jedyną inicjatywą podejmowaną w „Jasiu”?

- Przez pewien czas odbywały się u nas spektakle teatralne. Były to nieskomplikowane, proste formy. Jednak lokal nie jest przystosowany do tego typu przedsięwzięć. Przedstawienia wymagają ciszy i skupienia. W klubie trudno jest to osiągnąć. Mimo wszystko sądzę, że do tego wrócimy. Być może przystosujemy do tego górną część lokalu, która będzie gotowa na przełomie roku.

 

- Jakie atrakcje czekają nas w najbliższym czasie?

- W piątek o godz. 20.00 wystąpi Alex Karlinski. Muzyk pochodzi z Kaliforni. Jeździ po całym świecie dając swoje koncerty. Natomiast w niedzielę, 13 listopada również o godz. 20.00 spotkamy się z piosenką francuską w wykonaniu formacji La Foire Aux Chapeaux. Artyści wcześniej prezentowali się podczas Poboczy Folku. Pojawią się też na najbliższej Biesiadzie Teatralnej.

 

Z Jarkiem Rahnem rozmawiała Magda Cichosz.

 


 
REKLAMA