Solidarnie dla Jarka
Fotogaleria
Aż 945 osób wzięło udział w Dniu Dawcy Szpiku. W niedziele 19 lutego od godziny 12 do 18 w Bytowskim Centrum Kultury można było zarejestrować się w bazie Fundacji DKMS, która szuka genetycznych braci bliźniaków dla osób chorych na białaczkę. Podobna akcja przeprowadzona była również w maju ubiegłego roku, ale nie miała takiego odzewu. Tym razem akcja otrzymała „twarz” 39-letniego bytowianina i po raz kolejny okazało się, że mieszkańcy naszego miasta potrafią zjednoczyć się w słusznej sprawie.
Mężczyzna ten w 2007r. zachorował na chłoniaka agresywnego. Od jesieni ub.r. przebywa w Klinice Hematologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jedyną szansą dla niego na wyzdrowienie jest przeszczep szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego. Rodzina i przyjaciele Jarka jakiś czas temu zgłosili się do Fundacji DKMS z prośbą o pomoc.
- Zadzwoniłam do Warszawy, opowiedziałam swoją historię i usłyszałam, że otrzymamy pomoc. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniła do mnie Ewa Majkowska, koordynatorka fundacji na Pomorzu, i omawiałyśmy szczegóły dzisiejszej akcji – opowiada Pani Ala, żona Jarka. Na początku mąż obawiał się, że pojawi się na plakatach, że wszyscy będą o nim mówić. Przekonałam go jednak, że nawet jeśli nie udałoby się znaleźć dawcy dla niego, to zawsze może znajdzie się ktoś kto będzie mógł pomóc jego kolegom. Teraz co jakiś czas informuję go o tym ile osób przyszło do BCKu. Jest zaskoczony i bardzo zadowolony.
- Choć fundacja sama znajduję środki na badania, a koszty ich są niemałe, bo za jedno badanie musi zapłacić aż 250 złotych, to nigdy nie odmawia pomocy. Jestem bardzo miło zaskoczona frekwencją. 14 lutego organizowaliśmy akcję w Szczecinie, która była bardzo dobrze nagłośniona, a zgłosiło się 500 osób. Tu już w ciągu pierwszej godziny mieliśmy 100 próbek krwi, a zakończyliśmy dzień na 945 - mówi E. Majkowska.
- Jestem zaskoczona, że tyle osób do nas przychodzi. Nawet ci, po minach których widać, że boja się widoku krwi czy igły. To miłe, że tyle osób chce pomóc Jarkowi. Będziemy tu tak długo, jak będą przychodzili zainteresowani – zapewniała Beata Bigda-Świątek.
Kolejka do badania jakby nigdy nie robiła się krótsza. Bywały momenty, że chętni stali przy drzwiach wejściowych centrum kultury. Wszystko jednak odbywało się sprawnie. Duchem walki, w tym wypadku walki z chorobą, wykazali się piłkarze Drutex Bytovii, których dostrzec można było w tłumie.
- Postanowiliśmy drużynowo po meczu przyjść do BCK i oddać krew do badania. Jarek jest bardzo sympatycznym człowiekiem, kibicem naszej drużyny, często jeździł z nami na mecze dlatego tu jesteśmy – komentuje Artur Kobiella.
- Nie znamy Jarka, ale być może będziemy mogły mu pomóc, a jeśli nie jemu to komuś innemu. To tylko chwila, nic nas nie bolało – mówią zgodnie Weronika, Sandra i Dorota maturzystki z LO.
- Jarek to mój sąsiad i dobry kolega. Nie wyobrażam sobie, żeby mogłoby mnie tu zabraknąć – zapewnia Karol. Obchodzę dziś urodziny i w ten sposób chciałam sobie zrobić prezent, który może okaże się, że będzie darem życia dla innej osoby – opowiada Ania.
Jak widać powody rejestracji były różne. Ludzie mają jeszcze mylne wyobrażenia co do samego badania i przeszczepu, boją się – mówi E. Majkowska z DKMS - Rejestracja polega na pobraniu jedynie 4 ml krwi, albo zgłoszeniu się na stronie www.dkms.pl . Wtedy do osoby, która się zarejestruje wysyłamy pałeczki do wymazu z wewnętrznej strony policzka, które należy potem do nas odesłać. Zatem nawet jeśli ktoś boi się widoku krwi może się zapisać do bazy dawców. Pamiętajmy też, że szpik nie jest pobierany z kręgosłupa, a z biodra i już po kilku dniach dawca wraca do formy. Jako ciekawostkę podam, że biorca po przeszczepie przejmuje grupę krwi dawcy – dodaje.
Organizatorzy przygotowali również słodki poczęstunek dla biorących udział w akcji, a na scenie zaprezentowały się zespoły Anioły Nadziei, Blue Blues, Bulochky, wokalistki i tancerki z BCK i GOK Borzytuchom.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z akcji. Nie spodziewaliśmy się, aż tak dużego zainteresowania. Chcemy wszystkim podziękować za to, że tu przyszli. Jesteśmy pełni wiary, że w tym gronie znają się osoby, które będą mogły pomóc chorym na białaczkę – mówi Lucyna Sokołowska, jedna z organizatorek.
Wszyscy są zaskoczeni i uradowani z ilości osób, które tego dnia zarejestrowały się do bazy dawców szpiku. Obyśmy mogli jeszcze raz się ucieszyć kiedy okaże się, że wśród tych osób znajdzie się dawca dla Jarka. Tego życzymy sobie wszyscy! Zachęcamy tych, którzy bali się, nie chcieli czy nie zdążyli zarejestrować się do bazy dawców, aby jak najszybciej nadrobili zaległości. Zajmuję to tylko chwilę, a komuś może darować lata życia.



























