miasto Bytów w internecie

Fotografia lubna
Reklama i Ogłoszenia Ogłoszenia Drobne Katalog Firm

Temp. w Bytowie: b.d.

Rozmowa z Mariuszem Gierszewskim, kandydatem do Rady Gminy w Tuchomiu. Tym razem się nie udało

piątek, 26 listopada 2010
M.B.

Czy wiążesz jakieś plany z partią, z której startowałeś?

 

Póki co chcę być człowiekiem „bezpartyjnym”. Nie chciałbym, żeby ludzie przypięli mi plakietkę konkretnego ugrupowanie politycznego i z nim mnie kojarzyli. Zależy mi na tym, by wyborcy idąc do urn w kolejnych wyborach głosowali na człowieka, który zadba o ich interesy oraz żeby głosowali świadomie na kandydata z realnym planem działania. Wybory, powinien być to czas, kiedy głosuje się na człowieka aktywnego społecznie, a nie na ludzi, którzy wykazują się biernością w działaniu. W innym wypadku cierpi na tym nasze społeczeństwo, gdyż wiele istotnych spraw nie zostaje załatwionych.

 

Czy w pełni popierasz postulaty PiS-u?

 

Większości tak. Nie ukrywam jednak, że znalazły się także takie postulaty, które nie do końca są zgodne z moimi przekonaniami.

 

Teraz, jak wykazały wybory, PO ma swój czas. Co zdecydowało, że startowałeś akurat z PiS-u?

 

Jak już wspomniałem podzielam postulaty tej partii. Jednak z drugiej strony chciałem zobaczyć jak zareaguje społeczeństwo na połączenie młody człowiek i PiS. Wszyscy wiemy o panującym przekonaniu, że PiS to ludzie popierani przez najstarszych obywateli naszego społeczeństwa. Mój start w tych wyborach samorządowych pokazuje, że to tylko stereotypowe myślenie. Moją kandydaturę poparli ludzie młodzi, dla których nie ma znaczenia partia lecz człowiek i jego indywidualny dorobek życiowy, osiągnięty ciężką pracą.

 

Co zmieniłbyś w gminie, gdybyś został radnym?

 

Przede wszystkim zacząłbym od integracji. Uważam, że na kłótniach i sporach nie da się budować lepszego jutra. Zająłbym się poprawą stanu dróg dojazdowych z wybudowań do wioski. Położyłbym także większy nacisk na bezpieczeństwo, m.in. budowę chodników czy lamp oświetleniowych w miejscach, gdzie są one potrzebne. Na pewno polem moich działań byłoby Modrzejewo, Nowe Huty oraz przyłączone nie tak dawno do naszej gminy, Zagony. Z tego okręgu wyborczego startowałem i dla niego chciałbym jak najlepiej. Są to miejscowości, w których drzemie spory potencjał niewykorzystany do dziś. Ważnym aspektem z mojego punktu widzenia jest zarówno edukacja jak i kultura, promocja naszego regionu. Uważam, że jest on bogaty w jeziora i lasy. Posiada także ciekawą historię, o której warto pamiętać. Przecież to my ją tworzymy i jesteśmy jej częścią.

 

Czy decyzja o startowaniu w wyborach była samodzielna?

 

Przyznam szczerze, że nie. Sam pomysł narodził się już w maju tego roku przy rozmowie z moją wieloletnią koleżanką Małgorzatą Świątek- byłą opiekunka prężnie działającej grupy teatralnej „PIRANIE” z Modrzejewa. To właśnie Małgosia w jednej z naszych rozmów podsunęła mi ten pomysł. Początkowo nie traktowałem go zbyt poważnie. Jednak gdy przeanalizowałem sytuację panującą w naszej miejscowości, szybko doszedłem do wniosku, że nadszedł czas na zmiany i efektywne wykorzystanie możliwości. To Małgosia zaszczepiła we mnie tą ogromną chęć do aktywnego działania. Rodzina i znajomi natomiast mnie w nim wspierali. To właśnie dzięki nim stałem się bardziej odpowiedzialną i szczęśliwszą osobą.

 

Czy wiążesz przyszłość z polityką?

 

Oczywiście. Przed nami jeszcze niejedne wybory samorządowe. Najważniejsze, że ludzie chcą zmian i są na nie gotowi. Na wiosnę czekają nas wybory na sołtysa Modrzejewa, więc na pewno wystartuję. Warto przecież budować swoje poparcie i dbać o nie. Wierzę, że i tutaj dobry wynik będzie moim towarzyszem. Zależy mi przede wszystkim na tym bym miał wpływ na to, co dzieje się w Modrzejewie- mojej rodzinnej miejscowości. Uważam, iż koniecznym jest wprowadzenie kilku reform, by zarówno sołtys jak i rada sołecka mieli większe pole do działania.

 

 

Jesteś zadowolony z poparcia, które otrzymałeś?

 

Wynik wyborów mnie pozytywnie zszokował, ponieważ był to mój pierwszy start (70 głosów, co stanowi 37,04 % -red.). Rezultat jak dla mnie okazał się wielkim sukcesem. Cieszę się, że tylu ludzi właśnie mi chciało powierzyć swoje interesy. Najbardziej budujące jest jednak to, iż pomimo tak młodego wieku, cieszę się ogromnym zaufaniem wśród lokalnej społeczności. Mam nadzieję, że ludzie dadzą mi szansę sprawdzenia się na stanowisku sołtysa.

 

Myślisz, że Twój wiek (19 lat) był przeszkodą czy przeciwnie?

 

Na to pytanie powinni odpowiedzieć moim wyborcy. Ja osobiście uważam, że mój wiek nie był przeszkodą i nie odegrał tutaj większej roli. Myślę, że potrzebny w naszym społeczeństwie jest ktoś młody, kto twardo stąpa po ziemi i jest pewien swojego programu wyborczego.

 

Jakie są Twoje ogólne wrażenia z wyborów?

 

Jest to dla mnie nowe doświadczenie. Jestem zadowolony, ponieważ dotarłem osobiście do większości wyborców z mojego okręgu. Bardzo miło będę wspominał te wybory. Spotkałem i poznałem wielu miłych i życzliwych ludzi zarówno w Zagonach, Nowych Hutach, jak i Modrzejewie. Uważam, że moja kampania była poprowadzona naprawdę dobrze, co przełożyło się bezpośrednio na wynik. Sam dzień wyborów był dniem nieodłącznego stresu i oczekiwania na wynik.

 

 

Opowiedz o swoich planach na przyszłość?

 

Mój sukces, bo tak traktuję wynik wyborów, motywuje mnie do dalszego działania. Wyciągnąłem z niego wnioski i widzę, że mieszkańcy Modrzejewa chcą zmian i są na nie gotowi. Dlatego będę startował na sołtysa Modrzejewa. Pragnę mieć możliwość wykazania się, a także wykorzystania swojego doświadczenia zarówno w dziedzinie kultury, jak i pozyskiwania środków finansowych na realizację potrzebnych inwestycji w naszej miejscowości.

 

Rozmawiała Marcelina Błaszkowska.

 

 

 


 
REKLAMA