Prywatyzacja nigdy nie była dobra (foto)
Już wiemy, że Rada Miejska na sesji 25 stycznia podejmie decyzję o ewentualnym sprywatyzowaniu dwóch przedszkoli w Bytowie. Jak już wcześniej informowaliśmy wybór padł na dwie placówki, które według Ryszarda Sylki przygotowane są najlepiej do tego procesu. Mowa o przedszkolach przy ulicy Mierosławskiego i Słonecznej. Jak tłumaczył burmistrz w sytuacji kiedy będzie niż demograficzny, przedszkola mogą ogłaszać upadłość. Byłoby lepiej, aby upadały te, które są najmniej przystosowane do opieki nad dziećmi. Obie panie dyrektorki poinformowały już swoich pracowników o ewentualnym dalszym losie placówek.
- Przekazanie tej informacji było bardzo bolesne. Póki co żadna z nauczycielek nie zapowiedziała odejścia z pracy, gdyby prywatyzacja przedszkola doszła do skutku. Czekamy na decyzję jaką podejmą nasi radni – mówi Katarzyna Kozłowska, dyrektorka Przedszkola Nr 1.
Rodzice zbierali podpisy przeciw prywatyzacji. Można powiedzieć odnieśli sukces połowiczny, bo już wiemy, że dwa przedszkola są „bezpieczne”. Burmistrz obiecywał rozmowy z rodzicami, dlatego dyrektorki Przedszkoli Nr 1 i 4 zorganizowały takie spotkania w swoich placówkach. Na spotkaniach pojawił się burmistrz Ryszard Sylka, z-ca burmistrza Adam Leik i kierownik Wydziału Edukacji i Promocji Andrzej Hrycyna. Rodzice mieli wiele pytań i wątpliwości. Wiele z nich pojawiało się wcześniej. Włodarze wielokrotnie w swoich wypowiedziach dla prasy i podczas wcześniejszych spotkań z przedstawicielami rodziców i pracownikami przedszkoli próbowali ich uspokoić i zapewnić, że prywatyzacja jest dobrym rozwiązaniem.
Podział na biedne i bogate dzieci, brak miejsc dla dzieci niepełnosprawnych, wyższe ceny za przedszkole, niekompetentna kadra, to niektóre głosy jakie padały na spotkaniu. Rodzice usłyszeli, że ceny nie powinny się drastycznie zmienić, a jednym z wymogów konkursowych na nowego właściciela przedszkola będzie m.in. zapewnienie wykwalifikowanej kadry. Rodzice dzieci, które uczęszczają już do przedszkola nie muszą się również martwić o to, że ich dzieci stracą miejsce w placówce. Tylko od nich będzie zależało czy poślą tam swoje dziecko.
- Panie burmistrzu, my dorośli rozumiemy czym jest prywatyzacja, moje 4-letnie dziecko nie. Ono zżyło się bardzo ze swoją grupą, uwielbia panie, które razem z nimi pracują. Jak mam wytłumaczyć to dziecku? – pytała jedna z matek.
Włodarz uspokajał, że i w publicznym przedszkolu grupy mogą się zmieniać. Ciągle wierzy, że nowy dyrektor placówki pozostawi obecna kadrę więc są duże szanse, że dzieci nie odczują boleśnie prywatyzacji, a być może skorzystają na niej, bo oferta przedszkola będzie bogatsza.
- Nie mogę zagwarantować, że obecne panie dyrektorki nadal będą trzymać pieczę nad placówkami, ale być może właśnie kandydatury tych pań będą najlepsze. Myślę, że w komisji konkursowej mogą znaleźć się osoby z Rady Rodziców obu przedszkoli wtedy i państwo będziecie mieli wpływ na wybór dyrektora – zaproponował burmistrz.
A co w sytuacji gdyby przedszkole poszło w inne ręce niż obecne panie dyrektorki, a będzie źle zarządzane, dzieci będą zaniedbane i nie będą szły zgodnie z podstawą programową? Jeśli grupy zamiast 20 dzieci będą liczyć jeszcze raz tyle, do kogo mamy się wtedy zgłosić skoro już nie do naszych władz? – pytano. A. Hrycyna wyjaśnił, że wszystkie wątpliwości należy kierować do nowego zarządcy lub też do Kuratora Oświaty.
Oszczędności szukacie w naszych dzieciach – zarzucano.
- Wszyscy chcemy, aby Bytów się rozwijał. Uatrakcyjniamy nasze miasto, by nie pozostać w tyle za innymi. To wiąże się z wieloma inwestycjami, których się podejmujemy. Na wiele z nich dostaliśmy dotację ze środków unijnych. Oszczędności jakie uzyskamy z prywatyzacji pochodzą głównie z przywilejów, które daje karta nauczyciela, czyli np. „trzynastki”. Nie chcemy oszczędzać kosztem dzieci - wyjaśniał A. Leik.
Wcale nie wykluczone jest to, że panie nauczycielki będą zarabiać podobnie jak w przedszkolu publicznym. Dyrektorki były z wizytą w przedszkolach, które zostały już sprywatyzowane.
- Po pierwszym w Malborku byłyśmy pełne obaw. Ostatnio odwiedziłyśmy Kościerzynę i ta wizyta podniosła nas trochę na duchu. Okazało się, że przedszkola bardzo dobrze funkcjonują, cena za dziecko w przedszkolu nie była wygórowana, a kadra zadowolona ze swoich zarobków –opowiadała pani dyrektor.
Prywatyzacja nigdy nie była dobra - mówiła jedna z obecnych na spotkaniu pań. Na te słowa szybko ripostował A. Hrycyna, który przetoczył przykład prywatyzacji MPECu, która okazała się być bardzo dobrym rozwiązaniem. Jakość usług się nie zmieniła, a opłaty za ogrzewanie wręcz zmalały.
Gdyby Rada przyjęła uchwałę o prywatyzacji przedszkoli, możemy się spodziewać, że w kwietniu poznamy już nowych zarządców obu placówek. Co z podaniami o przyjęcie dzieci do przedszkoli? Zawsze w kwietniu ogłaszane były listy dzieci, które zostały przyjęte do przedszkola. W tym roku nie ma być inaczej. Jeżeli obecne panie dyrektorki wraz z komisją zdecydują o przyjęciu dziecka do przedszkola, nowy zarządca nie będzie mógł zmienić tej decyzji.
Co dalej z przedszkolami? Pozostaje cierpliwie czekać do środy. Rodzice nie wykluczają, że przybędą licznie na sesję Rady Miasta.






















