Piękna zima...groźna zima...
Dość często przemierzam ulicami miasta, właściwie to codziennie jestem uczestniczką ruchu pieszego. Rzadziej, w tak trudnych warunkach atmosferycznych, korzystam z dobrodziejstw cywilizacji jakim jest samochód. Pewnie nie jedna osoba skwituje to stwierdzeniem mniej lub bardziej obraźliwym typu "kupione prawo jazdy" czy temu podobne. Dla mnie jest to kwestia odpowiedzialności i być może świadomego wyboru. Będąc dzisiaj świadkiem pewnego zdarzenia zdałam sobie sprawę, jak niewiele trzeba aby wyrządzić drugiemu, niewinnemu człowiekowi ogromną krzywdę.
...Śnieg sypie nieprzerwanie od dnia poprzedniego. Dochodzi wiatr, który tworzy zawieje a tym samym potęguje i tak złą widoczność. Piesi brną chodnikami, czasami po kolana w śniegu. Czapki i kaptury okrywają jak najszczelniej twarze...kolejny czynnik utrudniający widoczność. Samochody spokojnie mkną po ulicach zabezpieczając swoich właścicieli od niepogody. Na jednym z chodników, przed przejściem dla pieszych stoi dwójka dzieci. Nie wiem, może wracały ze szkoły, może szły do sklepu po zakupy. Czekają aby przejść na drugą stronę ulicy. Śnieg sypie coraz mocniej. Jest zimno, a one czekają. W końcu jest! Zatrzymał się kierowca, z naprzeciwka w pewnej odległości nadjeżdżały również samochody. Dzieci wychodzą na jezdnię. Kiedy znalazły się na drugim pasie nadjeżdżający samochód nie zatrzymał się przed przejściem. Dzieci zareagowały i uciekają z pasów. Na szczęście tym razem nic się nie stało. Kierowca głośno krzyczy na dzieci, drugi zaczyna ubliżać kierowcy, który nie wyhamował.
Nie moja rola w ocenie tego zdarzenia. Wiem jedynie, że reakcja dzieci na nadjeżdżający samochód była prawidłowa. Czy zachowanie kierowcy również? Nie wiem.
Widziałam to zdarzenie dość dokładnie, bo za chwilę sama chciałam skorzystać z tego przejścia. Stałam. Czekałam, aż jakiś łaskawy kierowca zauważy, że ktoś czeka na przejściu, marznie bo nie ma szans w tej nierównej walce. Dzieci choć mają bujną wyobraźnię, to nie do końca potrafią wyobrazić sobie skutki wejścia na ulicę. W końcu nie muszą znać drogi hamowania pojazdów na śniegu czy lodzie. Kierowca jest tutaj, a raczej powinien być tą osobą odpowiedzialną. Czy nie warto dla własnego i cudzego dobra zatrzymać się przed przejściem, przepuścić tych, którzy w mrozie i śniegu czekają na łaskawy gest?
Ot, taki obrazek, który niestety społeczeństwo maluje niejeden raz.













