miasto Bytów w internecie

Fotografia lubna
Reklama i Ogłoszenia Ogłoszenia Drobne Katalog Firm

Temp. w Bytowie: b.d.

Na drugim brzegu prawdy...

Podobno historia lubi się powtarzać, czasami z innych powodów i w innym wymiarze, ale efekt zazwyczaj jest bardzo zbliżony.

piątek, 26 czerwca 2009
Cobra

Tak jak kiedyś czasy wojny zmuszały mężczyzn do opuszczenia na długi czas swoich rodzin i domów, aby bronić honoru ojczyzny tak teraz znacząca liczba mężów, ojców, synów opuściło swoich najbliższych na długie lata. Paradoksalnie, jak kiedyś było to w obronie kraju, z poczucia głębokiego patriotyzmu, chęci walki i przetrwania narodu polskiego, tak teraz... sytuacja w kraju zmusza tych drugich do pobudek jakże dalekich patriotyzmowi swoich ojców i dziadów.

Powody są różne, czasem poważne, a czasem banalne, każdy być może słuszny, indywidualny w każdym przypadku. Może to gromadka dzieci wiecznie głodna chodząca, może to rozwalający się dom, a może to zupełny brak własnego kąta na ziemi czy po prostu zwykła chęć przygody skłania tych ludzi do podjęcia tych strasznie trudnych i nieznanych w konsekwencjach decyzji. I nie nam jest dane rozliczanie tych ludzi czy snucie domysłów, czy taka decyzja była słuszna. Niestety każdy indywidualnie poniesie konsekwencje i zapłaci cenę, co nie oznacza że zawsze są to skutki negatywne. Zastanawiam się tylko, czy ktoś kiedyś pomyślał nad ceną całokształtu chociażby np. takiej budowy domu. Cenę materiałów, opłat, kosztów inwestycyjnych i nawet koszty pracy ludzkiej są do oszacowania. Ale czy znajdzie się specjalista do oszacowania kosztów rozłąki? Ile kosztują łzy rozpaczy, smutku i bezsilności emigracyjnych wdów i sierot? Jak można oszacować przeogromną samotność co wdziera się podstępnie, zazwyczaj wieczorami do każdego domu? Jaką cenę można przyjąć za niepewność, strach i świadomość opuszczenia najbliższych, ukochanych osób, tych ludzi co są w obcej ziemi? Można by powiedzieć, że taki stan rzeczy uczy nowych doświadczeń, nowych emocji pozwala sprawdzić własne siły i słabości. Podobno podróże kształcą, ale czy każda podróż przynosi pożądaną naukę? Pytania, na które żaden z uczonych nigdy nie znajduje odpowiedzi, żaden z wybitnych budowniczych nie znajdzie konsensusu tej ceny, mnożą się w każdej emigracyjnej samotnej głowie, każdego dnia, każdej minuty tej smutnej egzystencji.

„Bo męska rzecz być daleko, a kobiecą - wiernie czekać...” śpiewała niegdyś Alicja Majewska, mając zapewne wtedy na myśli życie rodzin marynarskich. Jakże szybko ilość takich rodzin się zwiększyła, co wcale nie oznacza, że więcej mężów rozpoczęło pływanie... rozpoczęli pływanie, ale po „ryzykownych wodach stałego lądu”.

 

 

A co z powrotami? No właśnie, najpiękniejsze są powroty ludzi utęsknionych i spragnionych siebie. Powroty ludzi zrealizowanych, a nie zrezygnowanych poprzez swoje porażki. Powroty do domów... o ile takie jeszcze pozostały. Powroty do żon, które wiernie czekały, do dzieci, które pamiętały... powroty mężów, którzy nadal kochają. Powroty do bliskich ludzi, których nie zniszczyły nowe przyjaźnie, straszne przeżycia, którzy nie stracili wspólnej więzi i miłości. Powroty gdzie jak ongiś będzie radość, życie razem, a nie obok siebie. Bo choć to prawda, że „po burzy zawsze wychodzi słońce” to my, ludzie z natury niecierpliwi, nie zawsze czekamy na te promyki słońca. Mimo wszystko wyznaczajmy sobie pewne azymuty w życiu, choć droga do nich może prowadzić przez ciernie, przez gęsty las, to gdzieś kiedyś wyjdziemy na piękną słoneczną polankę, a i w końcu ten złowrogi las musi się skończyć. Pamiętajmy, że w życiu są piękne chwile, ale mogą być to ulotne chwile i tak jak motyle... odfruną i po nich tyle. Lepiej się cieszyć widokiem tego „zwykłego” rumianku, co wita nas już o poranku. Z małego niepozornego nasionka, może wyrosnąć przepiękny kwiat, o który jednak trzeba codziennie dbać. Miłość to taki piękny kwiat, o niego właśnie trzeba przez całe życie dbać...

 

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość- te trzy: z nich zaś największa jest MIŁOŚĆ.

 

(1 List św. Pawła do Koryntian 13, 13)

 


 
REKLAMA