Marian Sabisz- zwycięzca wyścigu Skandia Gdańsk 2011 i Maratonu Rodzinnego w Bytowie na dystansie 30 kilometrów
Zwycięzca wyścigu Skandia Gdańsk 2011 i Maratonu Rodzinnego w Bytowie na dystansie 30 kilometrów, Pan Marian Sabisz, opowie nam o swoich pasjach i o tym co robi, że jest w tak dobrej kondycji fizycznej.
Ostatnio miał Pan same udane starty.
Tak, podczas cyklu wyścigów górskich MTB Skandia 2011 w Gdańsku na dystansie 30 km zająłem 1 miejsce kategorii M5 (mężczyzn 50-60 lat). Trasa była ciężka, liczne górki i przewyższenia ok. 500-600 metrów, a to bardzo dużo. Podjazd zjazd, czasami trzeba było prowadzić rower. Średnia prędkość wynosiła ok. 30 km na godzinę, a w sumie udało mi się całą trasę pokonać w czasie 1.13.00. W Chodzieży, również w cyklu Skandia, stanąłem na drugim podium, a teraz podczas Maratonu Rodzinnego zdobyłem złoty medal w swojej kategorii wiekowej na dystansie Hobby, czyli 30 kilometrów przyjeżdżając na metę z czasem 1.01.18. Staram się brać udział w każdym wyścigu, który organizowany jest w naszym rejonie. W pewnym wieku, jak człowiek jest już troszeczkę starszy i jego wyobraźnia jest większa. to zdajemy sobie sprawę z tego co może się stać jak upadniemy. To jest minus jazdy na rowerze, ale jeżeli ktoś ćwiczy i jest ogólnie sprawny, a jego sylwetka jest mocniejsza to upadek nie będzie groźny, szybko się pozbieramy i pojedziemy dalej. Dlatego robie wszystko, aby takich upadków zaliczać jak najmniej i trenuję, aby się ich nie obawiać.
Jak często Pan trenuje i czy jeździ Pan z jakąś grupą kolarską?
W ciągu tygodnia staram się przejechać 300km. Robię sobie 2 treningi szosowe i 2 po terenie, w tym dwa po 100km i dwa po 50km. Jeżdżę z kolegami z Baszty. W niedziele spotykam się pod zamkiem z Masterami i jedziemy w trasę, a w tygodniu jeżdżę sam, bo prowadzę siłownię na MOSiRrze i trudno zgrać się czasowo.
Co Pan robi, żeby utrzymać tak dobrą formę?
Ważne jest odpowiednie odżywianie, zachowanie diety, dobre podejście do życia. Nie należy narzekać i patrzeć na świat w szarych barwach. Trzeba cieszyć się życiem. Oczywiście nie można zapomnieć o uprawianiu sportu.
Wspomniał Pan, że prowadzi Pan również siłownie. Czy to również Pana sposób na podtrzymanie dobrej kondycji?
Jak najbardziej. Kiedyś trenowałem kulturystykę. Siłownia rozwija mięsnie wszystkich grup równomiernie, a to bardzo pomaga w różnych dyscyplinach sportowych np. w bieganiu, pływaniu czy właśnie w jeździe na rowerze. Możemy np. wystartować w zawodach i będziemy widzieli wyniki, ale największym osiągnięciem będzie nasza sprawność, którą możemy zachować, aż do późnych lat wystarczy regularnie uprawiać jakąkolwiek dyscyplinę sportu.
Młodzi ludzie trenują głównie na masę i dla osiągnięcia lepszej sylwetki. Uważam, że trening na siłowni, pomaga im również osiągnąć lepsze wyniki w nauce, bo jednak trenują przy tym charakter. Muszą być zdyscyplinowani i systematyczni, bo jeśli zaczynamy trenować to robimy to porządnie, 2-3 razy w tygodniu, nie mogą zapomnieć o odpowiedniej diecie, a wtedy będą mogli cieszyć się z efektów własnej pracy. Jeśli ktoś osiąga sukcesy w sporcie to są duże szanse, że i w życiu sobie poradzi.
Wiem, że oprócz sportu ma Pan jeszcze jedną ciekawą pasję.
Jedną z większych moich pasji są ogrody. Uwielbiam rośliny. Jak zobaczę jakąś roślinę to muszę ją kupić, żeby zobaczyć jak będzie się rozwijała u mnie w ogrodzie.
To musi Pan mieć ogromny ogród?
Chociaż w swoim ogrodzie mam 800 gatunków roślin, to mój ogród wcale nie jest duży. Wybieram takie rośliny, które mają mniejsze gabaryty. Jest duży wybór roślinności, ale staram się je tak dobierać, by przetrwały nasze ostatnio srogie zimy. Z bratem bliźniakiem zasadziliśmy sekwoje, największe drzewa świata, Sequoiadendron gigantem. Ma ona specyficzną budowę: gruby pień, krótkie gałęzie i igły o niebieskiej barwie. Brat nazwał swoje drzewo swoim imieniem, a ja swoim i patrzymy jak rosną. Wysokość tych drzew dochodzi do 120 metrów, a obwód ma 20metrów. Nasze na razie są małe, a niestety nasze życie jest trochę za krótkie, żeby zobaczyć ich pełne wymiary. Oby nasze dzieci i wnuki doglądały naszych drzew. Oprócz tego z ciekawszych gatunków to mamy jeszcze klony japońskie, kryptomerie, różne drzewka bonsai. Lubię relaksować się w moim ogrodzie, na środku mam jeszcze małe jeziorko a w nim kolorowe karpie koi, karasie japońskie, liny, ale raczej je obserwuje niż łowię.
Życzymy dalszych sukcesów nie tylko sportowych, coraz piękniejszego ogrodu i przede wszystkim dużo zdrowia i uśmiechu.




















